Pochłonięty scrollowaniem telefonu Andrzej Wrona opuszcza knajpę, po czym wsiada do auta za prawie 300 TYSIĘCY złotych

Andrzej Wrona wyskoczył samotnie do miasta. Mimo tego nie odrywał wzroku od telefonu, co rusz ucinając sobie pogawędki. Po wyjściu z restauracji skierował swoje kroki do samochodu, którego czystość pozostawia wiele do życzenia.

Artykuł pochodzi z Pudelek.pl i tam też zapraszamy do zapoznania się z całą treścią.